Odpowiedź mogłaby być nawet jednozdaniowa: jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze…Wydaje się jednak, iż pomimo prawdziwości tego twierdzenia, trudno uznać tę odpowiedź za wyczerpującą, czy wyjaśniającą cokolwiek, a zatem prześledźmy fakty.

Jedenaście lat temu, wprowadzono reformę emerytalną, która miała odświeżyć wcześniejszy, skostniały system ale również sprawić, iż nasze emerytury za kilkanaście lat, nie okażą się głodowe. W związku ze zmianami, uzyskaliśmy trzy filary ubezpieczeń społecznych.

Pierwszy filar, to znany nam dobrze ZUS (Zakład Ubezpieczeń Społecznych), gdzie główną maksymą, stanowi zasada wspólnego koszyka, która dotyczy wszystkich grup zawodowych. Przyjętą normą jest zatem, że może zdarzyć się sytuacja, iż ktoś dostanie więcej, niż pozostali. Jeśli na przykład osoba zachoruje po ośmiu latach pracy, to dostanie prawdopodobnie rentę, inni natomiast będą pracowali całe życie, po to by w końcu dostać emeryturę. Oczywiście wielu z nas dostaje nerwowych trików na myśl, że tak to się właśnie odbywa, ale specjaliście stwierdzili, iż najwidoczniej tak będzie najsłuszniej. To co jest jeszcze istotne to podział wszystkich obywateli na trzy grupy wiekowe:

1. Urodzeni po 1698- dla tych osób, jedynym warunkiem przejścia na emeryturę jest osiągnięcie wieku emerytalnego, który obecnie wynosi 60 lat dla kobiet, a dla mężczyzn dla 65 lat.

2. Urodzeni pomiędzy rokiem 1949 a 1968- są traktowani według nowych zasad, ale mogą przechodzić na wcześniejszą emeryturę jeśli łącznie, spełnią trzy przesłanki:

  • spełniają warunki do wcześniejszej emerytury;
  • nie należą do OFE;
  • mają rozwiązaną umowę o pracę;

3. Trzecia grupa, to ci, urodzeni przed rokiem 1949, których nowości nie obeszły, ponieważ na emeryturę przechodzą według starych zasad.

Do ZUS przelewamy 12, 22% naszej składki emerytalnej i to co jest jeszcze istotne, to fakt, że nie można dziedziczyć pieniędzy zgromadzonych w ZUS.
Drugi filar stanowią OFE (Otwarte Fundusze Emerytalne), których jest obecnie czternaście, a było ponad dwadzieścia. Żeby znaleźć się w tym systemie, należy przede wszystkim należeć do ZUS i urodzić się po 1968 roku. Do funduszy przelewamy 7, 30% składki, której suma łącznie wynosi 19,52 %. Dobra wiadomość jest taka, że nawet w przypadku naszej śmierci, pieniądze przez nas zgromadzone nie idą w próżnię, tylko podlegają dziedziczeniu. Wystarczy, iż w podpisywanej z OFE umowie, wskażemy beneficjenta, któremu chcemy przekazać nasze fundusze, a będzie on w dalszym ciągu otrzymywał pieniądze, nawet po naszym odejściu.

Trzeci filar jest natomiast kwestią zupełnie dobrowolną, a zaliczamy do niego zazwyczaj Pracownicze Programy Emerytalne, czyli składki z grupowego ubezpieczenia, z których emerytura będzie w kwotach netto, jak i Indywidualne Konta Emerytalne (IKE), bądź Indywidualne Konta Zabezpieczenia Emerytalnego (IKZE). Zaletą Indywidualnych Kont Emerytalnych jest zwolnienie z 19 procentowego podatku Belki (zysków kapitałowych), w przypadku IKZE natomiast, mamy możliwość odliczenia wpłat od dochodu, przy rozliczaniu PIT-ów.

Tak wygląda sytuacja obecna, jednak ostatnio przysłuchujemy się ostrej dyskusji na temat zmian, które mają być wprowadzone. Największe różnice będą w proporcjach oddawanych składek to dwóch podstawowych filarów. I tak zamierzenia dotyczą zmniejszenia składki do OFE, do 2,30%, a tym samym zwiększeniu tej części, którą oddajemy do ZUS, która wyniesie 17,22 procent. Dodatkowych pięć procent, które przelejemy ZUS-owi zostanie ulokowane na tak zwanych indywidualnych subkontach, i właśnie taki procent będzie mógł odziedziczyć po nas nasz współmałżonek, czy inna osoba wskazana przez nas w OFE. Zaistnieją także pewne zmiany dotyczące waloryzacji naszych składek. Obecnie OFE stosuje inwestowanie naszych pieniędzy w papiery wartościowe, czy też obligacje państwowe, a zatem w najbezpieczniejsze przedsięwzięcia na rynku. ZUS natomiast, raz w roku, a dokładnie każdego czerwca, waloryzuje nasze pieniądze. Zmiana jaka ma zostać wprowadzona skupi się na tych pięciu dodatkowych procentach, które trafią do ZUS. Ta część kwoty, ma bowiem również podlegać waloryzacji, ale podobno na korzystniejszych warunkach, aniżeli nasza największa pula zgromadzonych pieniędzy.

Czy zmiany są dobre, czy wręcz odwrotnie, trudno jednoznacznie stwierdzić i z pewnością nie pomagają nam w tym wszystkie mądre głowy wypowiadające się w mediach. Jedni są za, natomiast inni przeciw i stąd to nasze skołowanie, wynikające po prostu z niewiedzy. Jak będzie, pewnie niedługo się po prostu przekonamy na własnej skórze. Sugeruję jednak jedno, niezależnie od kierunku zmian, warto zastosować starą maksymę: jeśli nie wiesz na kogo liczyć, to licz na siebie”. Dzięki temu będziemy mieć bowiem pewność, że za parę lat nie obudzimy się z niczym.




1 Komentarz do “O co chodzi z naszymi emeryturami?”

  • Anna says:

    Coraz częściej się słyszy, że nasze emerytury będą niewypłacalne… Mam nadzieje jednak, że to tylko „złorzeczenia”!

Zostaw komentarz