Jeśli należymy do tych, którzy nie chcą pracować na etacie, ale jednocześnie boimy się założyć własną działalność gospodarczą, możemy skorzystać z trzeciej możliwości, która ostatnimi latami stała się niezwykle popularna. Polega ona na tym, że znane i popularne marki, zwane franczyzodarcami, pozwalają na skorzystanie ze swojego know-how i pomysłów, podmiotom gospodarczym, które po prostu płacą za taką możliwość.

Franchising, którego ojcem są Stany Zjednoczone Ameryki, W Polsce pojawił się po 1989 roku. Jednym z prekursorów tego trendu w naszym kraju, stało się francuskie przedsiębiorstwo kosmetyczne Yves Rocher, które nie tylko prowadzi sprzedaż wysyłkową, ale za pośrednictwem franchisingu, otworzyło sieć sklepów na terenie Polski.

Istotą całego procesu, jest chęć i gotowość znanych marek do niesienia pomocy w rozwijaniu skrzydeł tym niedoświadczonym, którzy chcieliby spróbować swojego szczęścia w świecie biznesu, a tym samym na korzystaniu z ich pracy i profitów, które po pewnym czasie zaczynają wypracowywać. Strona nadrzędna, oferuje między innymi wsparcie przy organizacji całej logistyki w momencie otwierania biznesu. Narzuca jak powinien wyglądać otwierany lokal, czego nie może zabraknąć w jego lokalizacji, czy nawet jakich pracowników należy szukać. W zamian oferuje sprawdzony sposób na biznes, swoje logo, markę a nawet dostęp do bazy potencjalnych usługobiorców, czy dostawców produktu. Świat biznesu, to przede wszystkim pieniądze, a te, są również najistotniejsze w wypadku franczyzy. Oczywiście nie ma nic za darmo, a tym samym franczyzobiorca, musi liczyć się z licznymi kosztami. Zazwyczaj dzielą się one na trzy grupy. Te wstępne, które stanowią opłatę za możliwość korzystania z samej licencji, bieżące, a zatem opłata, czy procent z wpływów, oraz marketingowe, które powodują, że franczyza, dla zwykłego zjadacza chleba niczym nie różni się od swojej „matki”. To jednak nie wszystko. Franczyzodawca kontroluje swojego współpracownika, ale także pomaga mu, jeśli tego wymaga sytuacja.

Dość proste i klarowne zasady współpracy nie chronią jednak od ryzyka, które podejmują obydwie strony. Zacznijmy od słabszego podmiotu, a mianowicie franczyzobiorcy. Pomimo, że obydwie strony to niezależne od siebie twory prawne ale również finansowe, to szczególnie te finanse, nierzadko odbijają się czkawką u zapożyczających biznesowy pomysł. Ten bowiem kosztuje i to niemałe pieniądze. Do tego jeszcze dochodzi fakt, iż przystępując do franczyzy, zgadzamy się również na dostawców i produkty od konkretnych przedsiębiorstw, a co za tym idzie nie możemy sobie pozwolić na szukanie tańszych alternatyw. Taki pomysł na biznes powinien być również szczególnie przemyślany przez wszystkich tych, którzy cenią sobie wolność, kreatywność i możliwość podejmowania decyzji. Pamiętajmy, że kupujemy gotową koncepcję, a zatem nie mamy żadnego pola do popisu jeśli chodzi o nasze własne wizje czy wyobrażenia. Franczyzodawca bowiem, dokładnie przedstawia nam jak ma wyglądać merchandising jego produktu, czy nawet idealny pracownik, który ma go sprzedawać, zatem zapomnijmy o elastyczności i innowacyjności. I w końcu, proza życia, a więc zagrożenie w postaci nietrafionych ruchów naszego giganta, który przecież może popełnić błąd wprowadzając w życie nietrafiony produkt czy niedopracowaną usługę, co wiąże się z konsekwencjami u każdego pojedynczego franczyzobiorcy, który zobligował się przecież do przyjmowania i wdrażania wszystkich zmian.

Jeśli natomiast przyjrzymy się drugiej stronie, to szybko zauważymy że ta również ryzykuje, w szczególności reputacją i wiarygodnością marki. Dlaczego? Wystarczy, że franczyzodawca nie pozna się na osobie, z którą wejdzie we współpracę. Skutki mogą być miażdżące. Niesolidność, czy niefachowość jednego podmiotu, mogą zadziałać jak domino rzutując na obraz całej firmy. Jest to zresztą o tyle realne zagrożenie, iż żadna, nawet najbardziej szczegółowa kontrola może nie wychwycić wszelkich nieprawidłowości, które dzieją się na co dzień.

Jak zatem widać, decyzję o franchisingu należy podejmować z rozwagą i roztropnością, ponieważ nie zawsze wszystko złoto co się świeci. To rozwiązanie wydaje się świetnym środkiem, dla tych, którzy szukają czegoś pomiędzy samodzielną działalnością gospodarczą a pracą na etacie. Z jednej bowiem strony, będą mieli swój wymarzony biznes, oparty do tego na sprawdzonych pomysłach, a z drugiej strony poczucie bezpieczeństwa i pomocną dłoń swojego franczyzodawcy.




1 Komentarz do “Franchising – alternatywny sposób na biznes.”

  • Anna says:

    Każdy powinien sam to przemyśleć, ja osobiście stroniła bym od franczyzy. Głównym powodem jest znikomy wpływ na ważne sprawy, wolałabym decydować sama o asortymencie, wystroju, pracownikach etc.

Zostaw komentarz